Miłość na Bali
- Balistka
- 14 lut
- 5 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 15 lut
Wiecie, im dłużej jestem w Polsce, tym bardziej rozumiem, jak ciężko jest tu sobie zbudować taki świat, jak na Bali. Świat, którym żyłam przez ostatnie 7 lat i nie sądziłam, że wsiąkł we mnie aż tak mocno. Tęsknię i naprawdę kocham Bali. Na tyle, że gdybym tylko mogła, to jutro już bym tam była. To nie będzie historia na smutno lecz na inspirująco dla tych z Was, którzy planują tam pojechać na dłużej lub zamieszkać. Moje Bali jest piękne, zmysłowe, bardzo romantyczne, szczęśliwe, radosne, lekko stresowe i zwariowane, ale też bardzo beztroskie.
Podróżując do innych krajów szukam przede wszystkim piękna, bo właśnie piękno napełnia mnie najbardziej. Jest moim źródłem energii i inspiracji. Uwielbiam pięknych ludzi, zawsze mówię ludziom na ulicy, że wyglądają pięknie. W Polsce uchodzę za lekką wariatkę, ale mam to gdzieś, ważniejszy od opinii innych jest dla mnie uśmiech tej drugiej osoby i to, że poprawiłam komuś samopoczucie. Skarb, jaki otrzymuję w zamian to jest czysta pozytywna energia - najdroższa rzecz, jaką możemy dostać. Między innymi dlatego uwielbiam z Wami Konsultacje - kocham ten szczery feedback i wzajemne piękne połączenie. Nic nie daje takiego poczucia szczęścia, jak pozytywne, piękne, wysokowibrujące otoczenie. Mówię wysokowibrujące nie dlatego, że jestem wróżką lecz dlatego, że to jest fizyka, na dodatek mierzalna w prosty sposób - to po prostu działa. Bali właśnie jest takim miejscem.

Kim i czym się otaczamy na Bali? Otóż przede wszystkim niesamowitą przyrodą, która wchodzi do okien i której możesz dotykać codziennie gołymi stopami. Stać pod gwiazdami, jakie widzisz bardzo wyraźnie, gdyż nie ma wielkich miast. Możesz wynająć piękny dom z basenem za te same pieniądze, co mieszkanie w bloku. Podziwiać z okna pola ryżowe i wulkan. Wulkan, czaisz?! :) A teraz wyobraź sobie, że pracujesz w takim otoczeniu, a nie biurowcu. Możesz sobie w ramach przerwy wskoczyć do basenu albo przejechać się z lapkiem do fajnej knajpeczki, gdzie połowa siedzi na boso, popijając swoje kokosy i drinki. Siedzisz w otoczeniu ładnych ludzi, gdzie każdy do siebie się uśmiecha, zagaduje i pracuje, i takich miejsc jest pełno. I takich ludzi również jest pełno. Nie wiem, jak to się dzieje, że na Bali jest tak ogromna ilość pięknych ludzi, czuję się tam jak w teledysku :) Albo rozpromienieni ekspaci, albo uśmiechnięci Balijczycy, również wg mnie bardzo atrakcyjni, zwłaszcza kobiety i do tego jeszcze szczęśliwi turyści na urlopach, którzy marzyli o Bali i w końcu tu są! I weź w tych okolicznościach czuj się nieszczęśliwy :)
Myślę, że piękno tych ludzi w oczach moich oraz innych polega na tym, że wyspa znajduje się w ciągłej wysokiej wibracji. Balijczycy się modlą 3 razy dziennie, do tego jest mnóstwo mniejszych i większych świąt obchodzonych na przemian w każdej wiosce, nie licząc dużych świąt celebrowanych przez całą wyspę z ogromną pompą. Modlitwa na Bali nie ustaje. I nie chodzi jako tako o modlitwę wg jakiejś konkretnej religii lecz o sam proces, który sam w sobie podwyższa wibracje człowieka i otoczenia. Jest to najefektywniejszy i najszybszy sposób wyjścia z dołku, dlatego wielu ludzi twierdzi, że modlitwa pomaga. Faktycznie pomaga i najlepsze, że każdy może się modlić po swojemu, wg własnych przekonań i wierzeń - to działa tak samo. Jeśli nie praktykujesz i nie wierzysz w podobne rzeczy, to naprawdę Twoja strata. Od serca polecam zacząć zgłębiać instrumenty takie, jak medytacja, praca z oddechem i z ciałem. Gdyby nie bardzo kryzysowa życiowa sytuacja w której obecnie się znajduję, nie zdałabym sobie nigdy sprawy z tego, jak efektywne i wspomagające są to narzędzia. Na Bali praktycznie z nich nie korzystałam, bo już otoczenie samo w sobie jest uzdrawiające, dlatego chandra i depresja są tam bardzo rzadkim zjawiskiem w porównaniu do Europy i Stanów.
A miłość! Przecież ten post jest o miłości :)
Kocha się na Bali również inaczej. Przyroda, jej dzikość i taka prawdziwość... Pod wodospadem to nie to samo, co pod prysznicem ;) Oczywiście, w Polsce też są lasy i rzeki, ale jak często kochacie się w takich miejscach? Żeby nie było, że Balistka zachęca do seksu w miejscach publicznych - nie, nie w publicznych. Zapamiętajcie - nie w publicznych :) Po prostu na Bali bliskość przyrody jest tak duża, że stajesz się jej częścią. Spędzasz na zewnątrz dużo czasu - wiele domów jest otwartych, więc masz całodobowy kontakt z dziką przyrodą. Jeździsz głównie na skuterze, a nie w zamkniętym pudełku na 4 kółkach do innego pudełka. Imprezy również są pod chmurką, knajpy otwarte - zewsząd wieje wiatr, a jak kąpiesz się w oceanie, to nic temu nie dorówna! Żadne morze, bo ocean to ocean, to jest potęga, siła, moc, a jednocześnie niesamowity spokój. Ocean leczy, najbardziej z głupich myśli, ale również ciało. Więc z przyrodą jesteś naprawdę połączony, a kiedy już to połączenie nawiążesz, to w domu będziesz chciał spędzać jak najmniej czasu. Wyostrza się również zmysł dotyku, między innymi dlatego Balijczycy jedzą rękoma. I kurcze przyznam Wam się, że też uwielbiam jeść rękoma! I mówcie co chcecie, ale rękoma smakuje najlepiej! I tak, fajnie jest sobie upaprać całe ręce w klejącym się ryżu, a potem oblizywać palce jeden po drugim! Widelce to zło, zabójcy przyjemności :P
Dotyk, pozytywna energii wyspy, a do tego gwiazdy i ciepłe tropikalne powietrze...i człowiek zaczyna kochać...otwierać serce dla partnera, przyjaciół, sąsiadów i całego otoczenia. Więzie się pogłębiają, związki są namiętne i romantyczne, przyjaźnie bliskie i serdeczne, sąsiedztwo życzliwe. To się nazywa tantrą. Może kogoś zaskoczyłam, że tantra to nie tylko bzykanie, więc tak, nie tylko :) Chociaż jeśli o to chodzi, to Bali jest chyba miejscem, gdzie mieszka najwięcej mistrzów sztuki kochania i można udoskonalić swoje umiejętności ;) Skupmy się jednak na wyższych czakrach (inaczej mówiąc centrach energetycznych, opisywanych w różnych kulturach, filozofiach i medycynie). Otóż czakra serca na Bali otwiera się z łatwością, bo otoczenie Cię nakręca. Dlatego wielu ludzi ze mną włącznie ciągnie tam magnesem.
Dodatkowo czujesz się lekko, a poziom energii jest wyższy, bo jesz mniej i zdrowo. Głównie owoce, warzywa i ryby ze względu na ciepło. Zrywasz moringę i papaję we własnym ogródku! Słuchajcie naprawdę to jest mega, jak superfoody rosną Ci w domu :) Dla ludzi, takich jak ja, wkręconych w temat żywienia to naprawdę raj. A jeśli jesteś osobą, która chciałaby jeść zdrowiej, czuć się lepiej, zrzucić kg tłuszczu i stresu, ale ma dwie lewe ręce do gotowania lub jest totalną nogą w temacie dietetyki - jedź na Bali - to jest Twoje zbawienie, bo tam naprawdę nie trzeba za wiele wysiłku i środków, by żyć zdrowo. Do tego tanie i bardzo porządne masaże, które możesz na luzie pozwolić sobie minimum raz w tygodniu by wymasować swoje ukochane ciałko :) a na weekend wygrzać go na piasku na plaży. W sumie to na plażę możesz dojechać w max godzinę, gdziekolwiek mieszkasz. Nawet jak wybierzesz sobie do życia miejscowość inną niż nadmorską, to tak czy siak ocean jest w zasięgu ręki - możesz jechać tam na spacer wieczorem po pracy, hehe :) No i mnóstwo wolnego czasu który zyskujesz, dzięki temu, że odpada Ci całe sprzątanie, logistyka dzieci, koszenie trawy - masz naprawdę niskim kosztem od tego wszystkiego innych ludzi. Jeśli jesteście zmęczeni, a pracę możecie wykonywać zdalnie - jedźcie pomieszkać na Bali. Zresetujcie system! To, co się dzieje teraz na świecie to jakiś hardcore i pogłębiające się poczucie beznadziei. Ciężko jest się nie załamać, ale jeśli wyrwiecie siebie z tego wszystkiego przynajmniej na trochę, to uwierzcie, wróci do Was chęć życia i radość. Serio. Jedyne niebezpieczeństwo jest takie, że nie będziecie chcieli wrócić z powrotem :P Zazdroszczę tym, którzy mogą, bo ja obecnie nie mogę, ale mam nadzieję, że już niedługo.
Buziaczki Balilovers, twórzcie taki świat wokół siebie, nawet jak jest ciężko, a być może któregoś dnia spotkamy się wszyscy razem na Bali, zrobimy wielkie ognisko na plaży i będziemy tańczyć boso pod gwiazdami i cieszyć się życiem w stanie zakochania :) Miłości życzę Wam dzisiaj i na całe życie i niech ta miłość będzie piękna i balijska!